Samsung S22+ to idealny telefon na chłodne dni… Czyli dlaczego żałuję zakupu (aktualizowane)

Aktualizacja z 21.09.2022 na dole tekstu.
Aktualizacja z 14.09.2022 na dole tekstu.
Aktualizacja z 02.09.2022 na dole tekstu.

Zmiana ze świetnego, na świetniejszy?

Nadeszła ta chwila, że podjąłem decyzję o wymianie mojego ulubionego Huawei Mate 20 Pro na coś świeższego, nowszego i przede wszystkim – aktualniejszego softem.

Choć Huawei zapowiadał, że łatki bezpieczeństwa będą pojawiać się co kwartał, to ja ze swoimi stałem w miejscu przez ponad rok (bo ostatnia łatka to styczeń 2021). Mimo, że w międzyczasie telefon był w autoryzowanym serwisie, nie dało się wymusić nowszych poprawek. Jedyne co, to słuchawka otrzymała nową nakładkę EMUI w wersji 12, która nieco odświeżyła wygląd telefonu.

Prócz samych aktualizacji istotna jednak dla mnie jest kwestia jakości wykonywanych fotografii, bo (niestety!), ale więcej ich wykonuję telefonem niż aparatem, ba – czasami nawet świadomie, z lenistwa nie dźwigam sprzętu tylko wychodzę z założenia, że będę sięgał do kieszeni.

W mojej ocenie Huawei Mate 20 Pro był (jest) świetnym fotosmartfonem i nie chciałem nic, co byłoby gorsze od niego, a wszystko co lepsze byłoby bonusem.

Dziesiątki przemyśleń, przeczytanych recenzji, obejrzanych filmów na jutubie z recenzjami, porównań itp. Aż wreszcie podjąłem decyzję. Postawię coś solidnego, mocną markę, na wychwalanego (Samsung potrafi w marketing!) Samsunga. S22 był dla mnie zbyt mały, Ultra zbyt duży i zdecydowanie za drogi, więc wybór padł na Samsung S22+, który jest optymalny wielkością, a biorąc pod uwagę, że nie zapłaciłem za niego ceny wyjściowej, tylko skorzystałem z rabatów, to kosztował mnie na prawdę duuuuużo mniej, (korzystając też z samsungowej akcji odkupu starego telefonu).

GDZIE jest ta MOC?

Od razu po zakupie telefonu, porównywałem go z posiadanym jeszcze Huawei’em. Poprawa w prędkości działania widocznie zauważalna. Jakości w zdjęciach, które miałoby być na korzyść Samsunga, mówiąc szczerze szukam do dzisiaj. I to już z niemałym grymasem. Chyba jestem trochę rozczarowany. Wideo z kolei Samsung kręci świetne, to trzeba przyznać. A i aparat do selfie pracuje całkiem porządnie!

Pierwszy serwis po niespełna miesiącu. Gorąc i brak powerbanka w zestawie do telefonu!

Coś mi nie pasowało, i to bardzo. Telefon grzał się jak niesamowicie. I żeby była jasność – nie porównuję grzania się exynosów, snapdragonów i innych, nie wiem ile powinna wynosić właściwa temperatura procesora, ani czy 2 stopnie w jedną czy drugą to dobrze czy źle. Przekazuję odczucia, które mi towarzyszą przy normalnym użytkowaniu. Strach pomyśleć co byłoby, gdybym na telefonie szpilał w gierki – pewnie musiałbym to robić w rękawicach ochronnych!

W komplecie z powyższym, bateria Samsunga S22+ traciła wręcz w oczach. Spadała na łeb na szyję. Do tego stopnia, że pierwszy raz w historii korzystania z telefonu padła mi bateria i słuchawka się wyłączyła.

Szczęśliwie użytkownicy samsungowej społeczności Members są pomocni. Zasugerowano abym robił wipe cashe partition, potem jeszcze jakiś cashe, a jak to nie pomoże (a nie pomogło) to hard reset bez przywracania danych z kopii zapasowej (po co zatem kopia zapasowa, skoro przywracanie jej powoduje problemy?). No ale dobra. Po twardym resecie, bez przywracania kopii telefon przestał się (aż tak) nagrzewać, choć w dłoni wyraźnie czuć, że podczas normalnej pracy wciąż jest ciepły. No ale ok, nie aż tak jak przed resetem.

Bateria, to jednak dalej po prostu padaka. Leci na łeb bez opamiętania. Osiągnięcie 2 godzin przy włączonym ekranie i 14-16 godzin bez ładowania, z przesadnym oszczędzaniem baterii (poprzez nieużywanie telefonu!!!!) to jakaś porażka. Oszczędzaniem, bo zacząłem się zastanawiać czy faktycznie muszę sprawdzić stan konta, czy faktycznie jest potrzeba uruchomienia aplikacji do zakupu biletów na parking… XXI wiek, no szlag by to!


Że niby bateria się uczyła mojego użytkowania, więc miałem jej dać dwa tygodnie. Dałem. Po trzech telefon wylądował w autoryzowanym serwisie Samsung.

Fajnie, że naprawili w 4 dni. Bateria wymieniona.

Dygresja: nie oczekuję kwiatów na wejściu do salonu ani czerwonego dywanu. Porównując jednak serwis Huawei (w Katowicach) do Samsuna (w Bytomiu) to dwa różne światy. Huawei – schludnie, czysto, witryny, można dokupić akcesoria, sprzęt itp, proponują od razu zastępczą słuchawkę. Samsung – pomieszczenie (zawilgocone), lada, krzesło, kanapa dla czekających i kwiatek – pusto, smutno i tylko napis na ścianie „Serwis klienta” pisany samsungową czcionką utwierdza, że jesteś we właściwym (?) miejscu.


Jestem właśnie w kolejnym dwutygodniowym okresie uczenia się baterii moich nawyków. I choć widzę wyraźną poprawę, to deklaracja producenta „Bateria działająca ponad dobę” jest póki co dla mnie wydmuszką.
Nie osiągnąłem jeszcze nawet 24 godzin bez ładowania, a uwierzcie – oszczędzam baterię jak wiem, że będę bez dostępu do prądu, na noc włączam tryb oszczędzania, wyłączam synchronizację, wifi, lte i wszystko co może zżerać baterię. I jednak łapię się na tym, że dwa razy zastanawiam się, czy faktycznie warto użyć jakiejś aplikacji, zerknąć do telefonu, poczytać jakiegoś newsa, czy puścić tweeta – z obawy, że za chwilę słuchawka padnie, albo się zgrzeje. No właśnie, telefon jest ciepły…..

Wciąż jednak czuć grzanie w dłonie czy udo (telefonem z kieszeni) nawet na kilka(naście) minut po zaprzestaniu robienia z nim czegokolwiek.

Pojawiają się kolory

Żeby nie było tak całkiem źle, to przyznam, że Bixby Routines po prostu robi robotę. Świetne rozwiązanie. Wreszcie nie muszę instalować Sound Profil, a Deezer odpala się sam po wejściu do auta.

Z kolei, czy te barwy są tak wyraziste, skoro odświeżanie 120Hz zupełnie nie radzi sobie z przewijaniem strony w twitterze, facebooku….? No sam nie wiem. Z naiwności wmawiam sobie, że jest jednak kolorowo…

Skoro ci źle – skończ ten związek!

Niby tak. Niby mógłbym sprzedać telefon i to pewnie z zyskiem. Ale trudno mi uwierzyć, że Samsung, wypuścił za 4,999,00 zł takiego gniota, więc na chwilę przymykam oko. Czekam aż miną te +/- dwa tygodnie nauki moich nawyków użytkowania. Powątpiewam jednak, czy to coś zmieni na lepsze. Czy to nie czas, który tylko mnie utwierdzi, że z dobrego sprzętu Samsunga, zostało już tylko niewiele znaczące logo…

Aktualizacje w drodze.

Aktualizacje, to główna przyczyna zmiany słuchawki. Już jest możliwość zapisywania się do bety autorskiej nakładki Samsunga opartej na Androidzie 13. Czy te właśnie aktualizacje spowodują, że będę miał radość trzymania w dłoni sprzętu za tyle kasy?

Aktualizacja 02.09.2022.

Jak bateria się (nie) nauczyła użytkowania.

Mija równe dwa tygodnie od odebrania sprzętu z serwisu, z wymienioną baterią. Po wymianie ogniwo trzyma lepiej niż przed reklamacją – no ale to chyba żaden sukces. Ale czy bateria wytrzymuje wystarczająco długo? Nie. Niestety NIE.

Spójrzcie na zrzuty z ostatniego tygodnia użytkowania, szczególnie na czas włączenia ekranu.
Gdyby telefon leżał nieużywany, to faktycznie jestem w stanie „wyciągnąć” ponad dobę działania na baterii. Problem pojawia się, kiedy z niego po prostu zaczyna się korzystać – rozmowy, płatności itd. wówczas bateria traci się w oczach.

Schemat użytkowania telefonu:

  • NFC włączane tuż przed płatnością / wyłączane zaraz po
  • pół dnia włączone wi-fi, pół LTE (nigdy w parze)
  • na noc wyłączana synchronizacja, wifi, lte, bluetooth, włączana oszczędność baterii
  • w ciągu dnia normalne użytkowanie – trochę sociali, komunikatorów i kilkanaście minut rozmów.

Czy to dla flagowego sprzętu za dużo?

Aktualizacja 14.09.2022.

Do pełnego miesiąca od odebrania Samsunga S22+ z serwisu pozostało zaledwie dwa dni. Podobno bateria potrzebuje do dwóch tygodni, żeby się nauczyć schematów pracy, więc dałem jej 100% czasu więcej.

Wniosek po tym miesiącu mam jeden – telefon ma się świetnie, jeśli jest nieużywany. Tym sposobem można z powodzeniem uzyskać dobę (nie)działania na baterii. I wynik mógłby cieszyć, gdyby to był elektroniczny przyciskacz do papieru, a to jednak podobno flagowiec z wyśrubowanymi parametrami „z mocą na co najmniej dobę normalnego użytkowania” – w opinii producenta rzecz jasna.

Po miesiącu normalnego (chyba, że jednak nie?) użytkowania nie zbliżyłem się nawet do 20 godzin pracy na baterii. A powtórzę, jak wykorzystuję telefon:

  • Od rana do popołudnia – LTE, po południu do czasu snu – WiFi, od rana do trybu nocnego* – bluetooth
  • [*tryb nocny] na noc wyłączone wszystkie usługi + włączone oszczędzanie baterii
  • dźwięki na poziomie 30-70%
  • powiadomienia bez wibracji
  • trochę socjali, korzystania z aparatu, komunikatory, kilkanaście minut rozmów

Czy coś w tym użytkowaniu jest ponad określenie typowe użytkownie? Myślę, że wykazuję się wręcz nadmierną oszczędnością (i to nie dla samej oszczędności, ale tak po prostu lubię). Wszystko powyższe przekłada się na czas pracy baterii w granicach 11-16 godzin, przy czasie włączonego ekranu 1- 3,5 godziny.

Kiepsko. Prawda?

Co nie tak jest z tą słuchawką?

Niestety, ale po raz kolejny oddam do serwisu.
Fajnie tak się pobujać z nowym telefonem….

Aktualizacja 21.09.2022

Telefon wylądował. W serwisie.

Drugi raz. Telefon albo się nie mnie nie nauczył albo do siebie nie pasujemy. Wolałbym, żeby jednak to pierwsze, bo planuję z nim spędzić jednak trochę czasu, z nadzieją na lepsze jutro.

„A wie Pan, że ilość wizyt w serwisie już nie uprawnia do wymiany na nowy telefon po którejś z nich?” – usłyszałem dzisiaj. Nie no ja rozumiem, że może dzielnica, w której mieści się serwis może i trochę zobowiązuje, może i pracownicy spotykają się z naciągactwem, albo przynajmniej próbami. Ale do jasnej cholery, na prawdę nie sprawia mi ani przyjemności ani poświęcanie czasu na jazdę do sąsiedniego miasta z dwumiesięczną słuchawką, która po prostu powinna działać jak należy! I korzystania na czas naprawy z prywatnego, zastępczego telefonu. Nie!

Sławomir Głaz

Udostępnij